blog o minimalistycznym stylu życia
RSS
piątek, 11 kwietnia 2014

W pewnym sensie rozwój technologii przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania i sprawił, że staliśmy się trochę niepewni. Tak, skanujemy nasze albumy ze zdjęciami i zgrywamy  nasze płyty kompaktowe, ale obawiamy się o niezawodność naszych twardych dysków (czy mamy gdzieś kopie zapasowe wszystkich naszych zasobów?) i co ważniejsze, z nostalgią myślimy o przedmiotach – do tego stopnia, że nie potrafimy się ich pozbyć. Nawet jeśli wiemy, że powinniśmy.

Co posiadamy w epoce, gdy każdy przedmiot jest w zasadzie zbędny? Rzeczy, które budzą nasz sentyment lub są symbolem statusu. Na przykład na Boże Narodzenie dostałem oprawione zdjęcie, na którym wraz z nieżyjącym już ojcem przechadzam się w zimowej mgle lśniącym chodnikiem w Warwickshire. Wisi ono nad moim biurkiem, obok fotografii mojej towarzyszki życia z czasów, kiedy była małą dziewczynką. Czy naprawdę coś stracę, jeśli zeskanuję te zdjęcia, zapiszę na twardym dysku i podrę ich fizyczne oryginały? Ale cała sfera pamięci i honorowania osób ukochanych lub zmarłych związana jest z przechowywaniem tych przedmiotów. Moi potomkowie być może nie będą odczuwać takich fetyszystycznych skrupułów. Niewykluczone, że kiedy umrę, moja córka będzie trzymać rodzinne fotki na którymś z istniejących wówczas cyfrowych urządzeń. O ile w ogóle zdecyduje się zachować jakieś zdjęcia.

08:49, free.mind
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 marca 2014

Nowi minimaliści nie zachęcają nas do palenia książek lub miażdżenia płyt CD, lecz jedynie do tego, byśmy zamienili je na pliki cyfrowe, a przedmioty zanieśli do sklepu charytatywnego. Ale przeważnie jesteśmy słabi. Trudno nam wcielić tę filozofię w życie. Na przykład w ubiegłym roku mój brat uprzejmie zdigitalizował kilka moich starych płyt winylowych. Trzymałem je przez dziesiątki lat, choć gramofonu pozbyłem się mniej więcej przed trzema przeprowadzkami. Dzięki bratu cofnąłem się w przeszłość o pół życia, krzywiąc się przy słuchaniu „Beasley Street” Johna Cooper-Clarke’a  („Keith Joseph uśmiecha się, a niemowlę umiera / w pudle na Beasley Street”). Potem wsunąłem płyty z powrotem na półki, gdzie, nieodtwarzane, będą tkwić prawdopodobnie przez kolejne 30 lat. Dlaczego robię coś tak bardzo niezgodnego z nowym, minimalistycznym duchem czasu? Ponieważ moje wspomnienia są owinięte w celofan, karton i winyl. Bo jestem słaby.

15:03, free.mind
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 marca 2014

To był czas, kiedy rodząca się filozofia nowego minimalizmu stawała się interesująca. Na tle agonalnych jęków przedmiotu rozbrzmiewała teza wolnej ekonomii (freeconomics) zachwalana przez Chrisa Andersona, redaktora naczelnego miesięcznika „Wired”. Anderson powiedział nam – i uwierzyliśmy mu – że w naszej epoce, podobno post-przedmiotowej, dzięki internetowi nie musimy wydawać tylu pieniędzy jak do tej pory. Craigslist, Skype, Freeview, Wikipedia i Google stworzyły populację klientów, którzy nie tylko nie mają ochoty za nic płacić, ale wręcz oczekują, że towar będzie darmowy i prawie wcale nie zajmie miejsca w ich ciasnej klitce.

Internet zrewolucjonizował ekonomię, powiedział wtedy Anderson. W internecie koszty krańcowe produkcji i dystrybucji są zerowe lub bliskie zeru. Oznacza to, że można teraz znacznie odważniej niż w erze przedinternetowej eksperymentować z rozdawaniem za darmo pewnej rzeczy po to, aby sprzedać coś innego. I nie tylko: mogliśmy definitywnie zrewolucjonizować wygląd naszych mieszkań.

14:25, free.mind
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Najlepsze strony
Fajne stronki, fajne strony, ciekawe strony, blogi
DOBRE STRONY
Ciekawe Blogi