blog o minimalistycznym stylu życia
RSS
sobota, 26 kwietnia 2014

Jest też trzeci powód, dla którego nasze mieszkania w epoce cyfrowej wciąż bywają zagracone zbędnym śmieciem: małe dzieci. Podczas gdy dorośli korzystają z dóbr kultury, które poddają się cyfryzacji, dzieci nie funkcjonują w ten sposób. Owszem, można oglądać telewizję CBeebies w serwisie iTunes, ale nie da się zdigitalizować przytulności pluszowego misia.

Kiedy więc próbujemy sobie wyobrazić, jak będą wyglądały nasze domy w przyszłości, gdy książki, płyty CD i DVD zostaną w zasadzie zastąpione przeze cyfrowe nie-przedmioty, być może zwodzimy samych siebie.  Prawdopodobnie nie będziemy żyć w chłodnych, minimalistycznych mieszkaniach, w których znajdzie się miejsce tylko na materac, laptopa, wygimnastykowaną kochankę i kilka zmian ubrań. Nieważne, jak bardzo tego chcemy. Nieważne, jak mocno będą nas do tego nakłaniać nowopurytańskie czasopisma. Jesteśmy sentymentalni, motywowani potrzebą statusu, osaczeni przez ogromne pragnienia naszych dzieci i – nie zapominajmy – leniwi.

13:12, free.mind
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Jeśli chodzi o symbole statusu, to zdumiewa mnie utrzymująca się wysoka sprzedaż rzeczy ekskluzywnych, choć mało funkcjonalnych. W ubiegłym roku pisałem artykuł do dodatku Harrodsa, prezentującego zegarki za ponad 15 tysięcy funtów. Cały czas zastanawiałem się, z jakich powodów te groteskowe obiekty „chronopornograficzne” wciąż istnieją? Kilka lat temu w jednym z artykułów przewidywałem, że znikną, zepchnięte w cień przez telefony komórkowe, ale one najwyraźniej wciąż budzą pożądanie jako przedmioty ostentacyjnej konsumpcji.

Rzecz jasna, pozorna użyteczność zegarka za 20 tysięcy funtów nie jest żadną pokusą dla tych, którzy chcą go mieć. To samo można powiedzieć o pierwszych wydaniach, a nawet o dalszym istnieniu całkowicie niepotrzebnego fenomenu, jakim jest kieszonkowy terminarz. W tym roku po raz pierwszy radzę sobie bez papierowego terminarza, polegając wyłącznie na  iCal (kalendarz komputera Apple). Jednak pomimo rosnącej oferty kalendarzy on-line, takie firmy jak Smythson i Moleskine wcale nie bankrutują. Dlaczego? Ponieważ wciąż jesteśmy fetyszystami, jeśli chodzi o towary luksusowe.

19:50, free.mind
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 kwietnia 2014

W pewnym sensie rozwój technologii przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania i sprawił, że staliśmy się trochę niepewni. Tak, skanujemy nasze albumy ze zdjęciami i zgrywamy  nasze płyty kompaktowe, ale obawiamy się o niezawodność naszych twardych dysków (czy mamy gdzieś kopie zapasowe wszystkich naszych zasobów?) i co ważniejsze, z nostalgią myślimy o przedmiotach – do tego stopnia, że nie potrafimy się ich pozbyć. Nawet jeśli wiemy, że powinniśmy.

Co posiadamy w epoce, gdy każdy przedmiot jest w zasadzie zbędny? Rzeczy, które budzą nasz sentyment lub są symbolem statusu. Na przykład na Boże Narodzenie dostałem oprawione zdjęcie, na którym wraz z nieżyjącym już ojcem przechadzam się w zimowej mgle lśniącym chodnikiem w Warwickshire. Wisi ono nad moim biurkiem, obok fotografii mojej towarzyszki życia z czasów, kiedy była małą dziewczynką. Czy naprawdę coś stracę, jeśli zeskanuję te zdjęcia, zapiszę na twardym dysku i podrę ich fizyczne oryginały? Ale cała sfera pamięci i honorowania osób ukochanych lub zmarłych związana jest z przechowywaniem tych przedmiotów. Moi potomkowie być może nie będą odczuwać takich fetyszystycznych skrupułów. Niewykluczone, że kiedy umrę, moja córka będzie trzymać rodzinne fotki na którymś z istniejących wówczas cyfrowych urządzeń. O ile w ogóle zdecyduje się zachować jakieś zdjęcia.

08:49, free.mind
Link Dodaj komentarz »
Najlepsze strony
Fajne stronki, fajne strony, ciekawe strony, blogi
DOBRE STRONY
Ciekawe Blogi