blog o minimalistycznym stylu życia
RSS
niedziela, 18 maja 2014

Jakby na dowód tezy o ludzkim lenistwie, projektant wnętrz Mark Garside prowadzi w witrynie internetowej miesięcznika Livingetc dział porad na temat magazynowania i przechowywania. Otóż nie doradza on pozbywania się rzeczy, lecz raczej zaleca kupno kolejnych (elastyczne koszyki, pojemniki z pokrywką itp.), aby usunąć z pola widzenia pierwszą partię przedmiotów. Kolejna sugestia:  Sprawdź, czy w twoim domu są niewykorzystane przestrzenie, które nadają się do przekształcenia w ukryte schowki – wnęki, narożniki, miejsca za otwieranymi drzwiami, a nawet schody, które w każdym stopniu mogą pomieścić szufladę.

Bardzo podoba mi się filozofia Garside’a: nadać mieszkaniu uporządkowany, minimalistyczny wygląd, nie tracąc ani jednej rzeczy. Nie ma powodu, by sądzić, że ta dwuznaczna tendencja wkrótce się zmieni. Nie jesteśmy na tyle bezwzględni, by naśladować Diogenesa i pozbywać się naszej własności. A w każdym razie nie jesteśmy gotowi, by chętnie uwolnić się od największych i najbardziej obciążających przedmiotów, których nie potrafimy jeszcze zamieniać na cyfrowe pliki – naszych domów. 

22:56, free.mind
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 kwietnia 2014

Jest też trzeci powód, dla którego nasze mieszkania w epoce cyfrowej wciąż bywają zagracone zbędnym śmieciem: małe dzieci. Podczas gdy dorośli korzystają z dóbr kultury, które poddają się cyfryzacji, dzieci nie funkcjonują w ten sposób. Owszem, można oglądać telewizję CBeebies w serwisie iTunes, ale nie da się zdigitalizować przytulności pluszowego misia.

Kiedy więc próbujemy sobie wyobrazić, jak będą wyglądały nasze domy w przyszłości, gdy książki, płyty CD i DVD zostaną w zasadzie zastąpione przeze cyfrowe nie-przedmioty, być może zwodzimy samych siebie.  Prawdopodobnie nie będziemy żyć w chłodnych, minimalistycznych mieszkaniach, w których znajdzie się miejsce tylko na materac, laptopa, wygimnastykowaną kochankę i kilka zmian ubrań. Nieważne, jak bardzo tego chcemy. Nieważne, jak mocno będą nas do tego nakłaniać nowopurytańskie czasopisma. Jesteśmy sentymentalni, motywowani potrzebą statusu, osaczeni przez ogromne pragnienia naszych dzieci i – nie zapominajmy – leniwi.

13:12, free.mind
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Jeśli chodzi o symbole statusu, to zdumiewa mnie utrzymująca się wysoka sprzedaż rzeczy ekskluzywnych, choć mało funkcjonalnych. W ubiegłym roku pisałem artykuł do dodatku Harrodsa, prezentującego zegarki za ponad 15 tysięcy funtów. Cały czas zastanawiałem się, z jakich powodów te groteskowe obiekty „chronopornograficzne” wciąż istnieją? Kilka lat temu w jednym z artykułów przewidywałem, że znikną, zepchnięte w cień przez telefony komórkowe, ale one najwyraźniej wciąż budzą pożądanie jako przedmioty ostentacyjnej konsumpcji.

Rzecz jasna, pozorna użyteczność zegarka za 20 tysięcy funtów nie jest żadną pokusą dla tych, którzy chcą go mieć. To samo można powiedzieć o pierwszych wydaniach, a nawet o dalszym istnieniu całkowicie niepotrzebnego fenomenu, jakim jest kieszonkowy terminarz. W tym roku po raz pierwszy radzę sobie bez papierowego terminarza, polegając wyłącznie na  iCal (kalendarz komputera Apple). Jednak pomimo rosnącej oferty kalendarzy on-line, takie firmy jak Smythson i Moleskine wcale nie bankrutują. Dlaczego? Ponieważ wciąż jesteśmy fetyszystami, jeśli chodzi o towary luksusowe.

19:50, free.mind
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Najlepsze strony
Fajne stronki, fajne strony, ciekawe strony, blogi
DOBRE STRONY
Ciekawe Blogi